poniedziałek, 30 czerwca 2014

Z kart katalogów (1) - Joes A.D. 1990

Mała przerwa techniczna, więc dla odmiany wrzucam na szybko skany ze starych katalogów. Dzisiejszy pochodzi z 1990 roku i nigdy się z nim w Polsce nie spotkałem, choć zapewne niejedna pociecha znad Wisły miała szczęście swe łapska na zabawkach w nim zawartych, jak i na nim samym, położyć. Podziwiajcie i chapajcie. Wciąga jak za starych czasów ;)


sobota, 28 czerwca 2014

TOP 9 (2) - Najbardziej zabawowe pojazdy

I wreszcie przyszła nam pora wziąć na warsztat pojazdy. Dzisiejszy ranking nie jest przy tym wypisem moich ulubionych wehikułów, ale zwyczajnie tych dających właśnie najwięcej możliwości zabawy, niezależnie od liczby posiadanych figurek czy innych playsetów. Chodzi o to, że jednoosobowy motorek to tylko jednoosobowy motorek. Dwudziestu dział to to nie ma, ludzików trzech to to nie przewiezie, raz śmigniemy tam i siam, w sumie zabawa polega więc na tym samym. A przy poniższych możemy w kółko odkrywać nowe funkcje.
Z początku planowałem uwzględnić tu sprawiedliwie reprezentantów lądu, morza, powietrza, gabarytów dużych i małych - wyszło inaczej.
Z samolotami jest ten problem, że choć fajnie wyglądają to mimo wszystko funkcji wielu nie mają, jednocześnie bawiąc się nimi musimy praktycznie cały czas trzymać je w powietrzu. A nie o to przecież w nieskrępowanej zabawie chodzi. Na tym polu wygrywają zdecydowanie przedstawiciele dobrego stałego lądu.
Pominąłem tu od razu playsety największe, więc nie znajdą się tu ani gigantyczne mobilne bazy i lotniskowiec. Im postaram się poświęcić osobne zestawienie.
Pominąłem również pojazdy zdecydowanie "przefajnowane", choć pewnie niejeden i poniższe określi popularnym mianem "over the top".
Dodatkowym kryterium był też oczywiście wygląd i zgodność zabawki z tym co na opakowaniu. Nierzadko bowiem zdarzało się, że obiekty podziwiane w komiksach, kreskówkach i katalogach, po odpakowaniu pod choinką rozczarowywały.

1. ROLLING THUNDER 1988 



Na start idzie prawdziwy krążownik pól bitewnych. Czego tu nie ma. Potężna haubica, kilka karabinów, wielka kabina kierowców, magazyn, wyrzutnia rakiet, zwiadowczy gazik i mnóstwo mnóstwo miejsca do siedzenia. A gdyby nam były za mało, możemy jeszcze zbombardować Moskwę własnym zestawem rakiet dalekiego zasięgu.
10-15 figurek spokojnie by miało robotę.

czwartek, 26 czerwca 2014

Były sobie ludziki (3) - Pieski małe dwa

„Sluchaj, mój pies i ja stanowimy drużynę. On znajduje bomby a ja prowadzę samochód. Próbowaliśmy robić to na odwrót, ale się nie sprawdziło.”  


Rok wydania: Mutt & Junkyard – 1984 i 1989; Law & Order - 1987

Nazwa:
 
Mutt & Junkyard – Dog Handler ( K-9 )
Slaughter’s Marauders Mutt & Junkyard – Animal Control / Utilization Technician
Law & Order – M.P. & K-9

Jest faktem powszechnie znanym, że pierwszym zwierzem udomowionym przez człowieka był pies. Wierni czworonożni przyjaciele, kompani długich wędrówek i obrońcy domowego ogniska, szybko stali się też sprawnym narzędziem w rękach policjantów czy żołnierzy. Tropiąc, goniąc, czy niuchając. A to wroga a to ładunki wybuchowe.

Kiedy więc świat poznał najdzielniejszych z dzielnych wojaków, „Prawdziwych Amerykańskich Bohaterów”, było oczywiste, że pośród masy wyspecjalizowanych militarnych fachowców musi się też znaleźć miejsce i dla tresera psów... lub po prostu jakiegoś Ciapka.

środa, 25 czerwca 2014

Były sobie ludziki (2) - Fajne babki


Nazwa: 
Lady Jaye – Covert Operations
Scarlett – Counter Intelligence
Baroness – Cobra Inteligence Officer
Wolverine Missile Tank with Cover Girl – Wolverine Driver
Jinx – Ninja Inteligence

Rok wydania: Scarlett 1982, Cover Girl 1983, Baroness 1984, Lady Jaye – 1985, Jinx - 1987

---------


Jak świat światem, od niepamiętnych czasów doskonale wiedziano o podstawowej zasadzie budowania dobrej historii. Czy to komedia, akcja, czy dramat, bohaterowi MUSI zawsze towarzyszyć FAJNA BABKA. Może być na pierwszym planie, może być w tle, ale niekwestionowane wdzięki i zalety płci pięknej mają się przewijać i basta.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Subgrupy (1) - Dreadnoks cz.1 - Rodzeństwo z piekła rodem



Rok wydania: Zartan - 1984, pozostałe 1986

Nazwa: 
Zartan ( Master of Disguise ) with Swamp Skier ( Chameleon )
Zandar – Zartan’s Brother
Zarana – Zartan’s Sister

Oto DREADNOKS – zwariowana pod-linia G.I.Joe, prezentująca zespół zbirów Cobry, którzy ponad terroryzm cenią sobie niezależność, oranżadę i donuty oraz szybką jazdę na motocyklu. Żeby nie wrzucać jednak wszystkiego do jednego worka, podzielimy tekst na pięć części – poczynając od rządzącej gangiem rodzinki, przez "szeregowców" i "nowe nabytki", po pojazdy, kończąc ostatnim akordem w postaci figurek z lat 90.
Na pierwszy ogień idzie rodzeństwo kameleonów. Dwóch braci i siostra: Zartan, Zandar i Zarana.



niedziela, 22 czerwca 2014

Były sobie ludziki (1) - Cobra High Command


Nazwa: 
Tomax & Xamot – Crimson Guard Commanders
Dr. Mindbender – Master of Mind Control
Destro – Enemy Weapons Supplier
Major Bluud - Mercenary

Rok wydania: 1983 – Destro i Major Bludd, 1985 – Tomax & Xamot, 1986 – Dr. Mindbender

Jak każda szanująca się armia, tak i każda szanująca się organizacja terrorystyczna musi posiadać dowódców. Gdy zbójecka szajka przekracza już tuzin łotrów, Szef Wszystkich Szefów nie nadąża z zajmowaniem się wszystkim samemu. Zaprasza chętnie do pomocy zmyślnych i charyzmatycznych kolegów lub nominuje na stanowiska wyższe wyróżniających się szeregowców.
W Cobrze generałów ani pułkowników co prawda nie uświadczymy ale znajdzie się jeden major. Patrząc zaś na ogromne zasoby ludzkie i sprzętowe „wężojadów”, spokojnie dojdziemy do wniosku, że opisywani dziś panowie parali się właśnie rolą wyższych oficerów.
Przed Wami zatem wyselekcjonowana czwórka najwyżej postawionych terrorystów uniwersum Joe. Destro, Dr. Mindbender, Major Bludd oraz bliźniacy Tomax i Xamot. Dokoptować do tego grona z pewnością należałoby uroczą Baronową, jednak temu kruczowłosemu aniołowi zagłady poświęcimy osobny materiał. Choć kto wie czy nie ona jest najważniejszą postacią.



czwartek, 19 czerwca 2014

Top 9 (1) - Najfajniejsze okładki komiksów

Dziś dla odmiany nowy dzialik. Ciężko było wybrać spośród ponad setki klasycznych "prawdziwie amerykańskich" coverów. Oczywiście większość z nich jest bardzo różnej jakości. Ale i perełek jest bardzo mało. To tu to tam coś można by też na niejednej poprawić. Dochodzą sentyment, równowaga pomiędzy pomysłem a jakością rysunku itd. Poniższy wybór jest więc bardzo wybiórczą prezentacją niż poważnym rankingiem. Nie kierujcie także numerkami - "kolejność przypadkowa" ;).   

1. REAL AMERICAN HERO # 119


Wow. Jak kolorowo i jaki rysunek. Dwóch Snake-Eyes'ów?? Napis bardzo wymowny podobnie jak sam zamysł. Jak? Kto? Co? Po co i dlaczego? Sobowtór siakiś? A może klon? Kto tu broni pięknej Scarlett a kto ją atakuje? I jak się ma w tym wszystkim Storm-Shadow, który specjalnie z tej okazji wziął do ręki pistolet maszynowy. 
Trzeba zajrzeć do środka prawda? Równie zachęcająca dla fanów jak i zielonych, nieznających zupełnie tego tytułu. 
Historia nie była dostępna w Polsce.

środa, 18 czerwca 2014

Moi figurkowi ulubieńcy (5) - Cobra Commander (v.3) i Storm Shadow (v.4)



Rok wydania: 1987 i 1988
Nazwa: “Cobra Commander – with Battle Armor” i “Storm Shadow – Ninja”  

Po moim pierwszym ”polskim” G.I.Joe nadszedł czas na kolejne. Przy okazji następnej wizyty w sklepie łupem padły Storm Shadow  i Cobra Commander. Nie pamiętam w jakiej kolejności je dostałem więc omówię te figurki za jednym zamachem.
Przy czym trzeba zaznaczyć, że była druga wersja Storm Shadowa, czyli ta w której walczy on już po stronie „dobrych”.
Prezentowany Cobra Commander zaś to trzecie wcielenie tej postaci. Czasami określa się je jako drugie, bo jedynka od dwójki różniła się praktycznie tylko głową – zamiast hełmu pojawiła się chusta. No i mundur miał nieco inny odcień niebieskiego.

Z figurkami tymi wiąże się ciekawa sytuacja. Jako, że polski rynek zabawkowy był mocno spóźniony w stosunku do zachodniego, najstarsze ludziki nie były u nas dostępne. Tymczasem gdy TM-Semic w 1992 roku zaczął wydawać komiks, historie w nim zawarte dotyczyły wcieleń wcześniejszych. Naszych plastikowych ulubieńców poznawaliśmy zatem w starych wersjach, by ekscytować się debiutem posiadanych zabawek dopiero po jakimś czasie.

wtorek, 17 czerwca 2014

Naparzanie na ekranie ( 1 ) - Operacja Dragonfire


Rok produkcji: 1989
Długość serii: 5 odcinków ( jako część 1 sezonu DIC )

"Operaration Dragonfire" to kolejna po serialu SUNBOW i pełnometrażowym G.I.JOE: THE MOVIE ( pol. "Akcja G.I.Joe" ) odsłona batalii amerykańskich komandosów z dążącą do podbicia świata militarną organizacją terrorystyczną - Cobra. 
Po wydarzeniach z Filmu, imperator Cobry - Serpentor, zdołał odbudować swe siły i zamierza rozprawić się raz na zawsze z wszelkim oporem za pomocą potężnej energii ukrytej we wnętrzu ziemi - Dragonfire ( Smoczy Ogień )
Jednocześnie część z jego podwładnych spiskuje przeciw niemu by przywrócić do władzy ( i człowieczej formy ) swego dawnego dowódcę - Komandora Cobry, zaś szyki G.I.Joe krzyżuje znajdujący się w ich szeregach zdrajca...

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Moi figurkowi ulubieńcy (4) - Dodger


Rok wydania: 1987
Nazwa: Dodger - MARAUDER DRIVER/MARAUDER HALF-TRACK DRIVER 
Po ludzikach przywożonych z zagranicy przez marynarzy i „wujka z Ameryki”, nadszedł wreszcie ten dzień, w którym plastikowe cuda wykorzystały otwarcie granic i trafiły na polski rynek.
To musiał być rok 91 lub 92, bo trwała wówczas w najlepsze – tak się przynajmniej nam wydawało – epoka zbierania „Nowych Hemanów” spopularyzowanych serialem animowanym. Jak się wkrótce okazało, wielkie figurki produkowane przez Mattel miały zostać wykopane do lamusa przez potężną konkurencję spod znaku Hasbro.

Kontakt


Wszelkie uwagi, pytania, zażalenia, pomysły, propozycje handlowe tudzież matrymonialne, proszę składać u pani woźnej, dostępnej w co trzeci dzień tygodnia, w godzinach od 13:30 do 13:45.

Sygnały dymne odbieram wyłącznie w weekendy...

Ewentualnie można też po prostu napisać na fejsie ;)


YoJoeManię możesz zalajkować /przytulić /ukochać TUTAJ


niedziela, 15 czerwca 2014

Moi figurkowi ulubieńcy (3) - Croc Master


Rok wydania: 1987
Nazwa: Croc Master - Cobra Reptile Trainer
Oto radykalna wersja Krokodyla Dundee.
W dziale poświęconym zabawkowym cudom przyszła kolej na jednego z moich największych ulubieńców. Ten przystojny pan pozujący nam ze swoim pupilem to kolejny z zestawu henchmenów Cobry, adwersarzy G.I.Joe, a prywatnie druga figurka w historii mojej kolekcji. Przywieziona przez ojca prosto ze Szwecji, jeszcze w czasach starego ustroju.

Zapoznałem się z „Dżiajdżołami” wcześniej, jednak od czasu wspominanej wycieczki do Francji zdążyłem już podrosnąć i zapomnieć o ludzikach. Co tu dużo mówić, skoro nie było wyjazdów za granicę, to i nie było zagranicznych figurek. Wujek z Paryża z kolei, zamiast dostarczać nowe okazy do kolekcji, wyjechał sobie do Stanów. Przygodę z „prawdziwymi amerykańskimi bohaterami” przyszło mi więc rozpocząć po raz drugi...

Zamaskowany treser krokodyli w niespotykanym wdzianku, ze świetną artykulacją i zwierzaczkiem gratis zrobił wtedy na mnie nieziemskie wrażenie. I robi je do dziś!

sobota, 14 czerwca 2014

Moi figurkowi ulubieńcy (2) - Niebieski Cobra



Rok wydania: 1982/1983
Nazwa: Cobra – The Enemy

W dzisiejszym odcinku na warsztat idzie słynny „niebieski żołnierz Cobry”. Dla wielu miłośników marki G.I.Joe właśnie pod taką nazwą postać ta przez długi czas figurowała. A może figuruje do tej pory? Żołnierze ci, do czasu sformowania bardziej wyspecjalizowanych jednostek, stanowili praktycznie jedyną formację zbrojną Cobry. W komiksie zwano ich sporadycznie Viperami, w światku anglojęzycznych fanów zazwyczaj tytułuje się ich po prostu Cobra Troopers (w swobodnym tłumaczeniu „piechociarze”). Skąd taka dziwna niekonsekwencja w nazewnictwie?

piątek, 13 czerwca 2014

Moi figurkowi ulubieńcy (1) - Barbecue 85/89



Nazwa: Barbecue – Fire Fighter
Rok wydania: 1985 i 1989

Na początku był chaos… a potem stało się Barbecue… a właściwie stał się BARBECUE.
„Chaosem” w tym przypadku było pojawienie się małego dzieciaka z demoludów w pewnym paryskim sklepie zabawkowym. Efekt nagłego znalezienia się obywatela PRLu sam na sam z regałem pełnym setek przecudownych i kolorowych ludzików można przyrównać jedynie do sytuacji, gdy wyposzczony samiec trafia na konkurs miss bikini...
W czasach gdy narodową zabawkę stanowiły bąki, a konik na biegunach był już totalnym rarytasem, wyprawa do kinderlandu na bogato zaopatrzonym zachodzie była czymś dla współczesnych niepojmowalnym...
Ja pamiętam jakby to było wczoraj.

Tabun rozmaitych figurek i zestawów pochłonął mnie, do tego stopnia, że gdy ukochany wujek kazał mi wybrać po jednej zabawce dla siebie i dwóch kuzynów, co chwila zastępowałem „już wybranego” ludzika następnym – fajniejszym, a zaraz jeszcze ładniejszym, itd itd
Ostatecznie do koszyka trafiły He-man z MOTU i niebieski Cobra z G.I.JOE, dla siebie zaś wybrałem innego „dżi-aj-dżoła” imieniem Barbecue właśnie... moją pierwszą figurkę „ever”.

czwartek, 12 czerwca 2014

Znalezione w kiosku (1) - Pierwszy polski G.I.Joe - Nr 1/1992



W rok po pojawieniu się w kioskach tm-semikowych Transformersów, nasz zeszytowy potentat uderzył drugi raz, z jeszcze większą siłą. Narodziło się G.I.Joe... A REAL AMERICAN HERO!
'Siostrzany' produkt Hasbro/Marvela który razem z robotami wielce namieszał na rynku zabawkowo-medialnym w latach 80tych, sam zresztą chyba zbierając z obopólnego sukcesu więcej.
Nic dziwnego, że ten gigant i u nas musiał się z czasem objawić i nieźle w dziecięcych głowach pozamiatać. Choć nikt z nas zaczytany dotąd w Punisherze, Spidermanie czy Batmanie i bawiący się Lego czy He-Man'ami jeszcze o nim nie słyszał.

Najpierw pojawiły się plastikowe ludziki, początkowo małe ilości "próbne", wkrótce wypełniając kolejne półki i ściany sklepowe.
Jednocześnie po kraju chodziły już w tym czasie pirackie wersje filmu animowanego.
A że na łamy komiksu przenoszono wszystko - w kioskach był już Alf czy Różowa Pantera, pojawienie się zeszytów o popularnych żołnierzach nikogo specjalnie nie zdziwiło.
Widok loga G.I.Joe za szybą Ruchu wydawał się w pewnym sensie oczywistością...

Oczywistość ta miała jeszcze potem potrwać przez 4 następne lata i 32 kolejne numery.  


Wpis "pilotowy"


Cześć.

Zwykle na start Autor bloga się rozpisuje, albo nie pisze nic w ogóle. Ja mam za sobą długie wstępniaki na blogach, które już umarły i nieprędko chyba z grobu powstaną. To doświadczenie każe mi się więc w ilości słów ograniczać.

Więc pokrótce.
Był sobie mały chłopiec, zobaczył pewnego razu G.I.Joe i się w nich na zabój zakochał. Dobre czasy jednak minęły i chłopcu pozostało wzdychać do G.I.Joe tylko w necie... KROPKA.

Innymi słowy:
Mam wiosen tyle samo co PRAWDZIWI AMERYKAŃSCY BOHATEROWIE, wiec najmłodszy specjalnie nie jestem. Sentyment jednak pozostaje i z braku podobnego miejsca w polskojęzycznej części globalnej sieci postanowiłem założyć własną "wspominalnię". Do której wszystkich serdecznie zapraszam.
Będzie komiksowo, zabawkowo, kreskówkowo i w miarę regularnie. W "miarę"...

Pozdr.
Mazin