piątek, 17 października 2014

Czy wiesz że (3) - Generał Hawk nie zawsze był Generałem?


Ale zaraz zaraz... przecież każdy generał przeszedł drogę po szczeblach by dostać upragnione szlify! - powiecie.
I rzecz jasna jest to prawda, no chyba że przyczepimy się o to, że w dawnych czasach dobrze urodzony ktoś generałem mógł sobie zostać niejako z urzędu.

Ale w tym wypadku chodzi mi o oczywistą oczywistość, że dla każdego fana G.I.Joe Hawk to nie tyko szef wszystkich szefów, ale właśnie Generał. I niejako gwiazki na hełmie utożsamiamy z nim do tego stopnia, że wydaje się wręcz jakby się z nimi urodził.
A przynajmniej wydaje się nam, że jako dowódca Joes'ów był sobie tym generałem od samego początku istnienia tej formacji.

Otóż nie!
Otóż nawet w zabawkowo-komiksowo-kreskówkowym świecie do gwiazdek trzeba się doczłapać.


czwartek, 16 października 2014

Joebranocka (1) - G.I. Joe and the Golden Fleece ( s.2, ep. 22 )

"Mężów głoś, Muzo, wielce obrotnych, którzy zburzyli nieświęty gród Cobry..."



Jeśli wszystkie dzieci odrobiły już lekcje, spakowały plecaki, zjadły kolację i umyły ząbki możemy puścić to co wszystkie tygryski lubią najbardziej - Dobranockę, a że nasza Dobranocka będzie zawsze traktować o bohaterach spod znaku G.I.Joe, stąd nazwiemy ją sobie "Joe-branocką".

W końcu któż z nas przecież nie marzył kiedyś by ukochana telewizja właśnie "prawdziwych amerykańskich bohaterów" zaserwowała nam na sam wieczór?
Sprawiedliwości niech się zatem stanie zadość!

Cykl który dziś rozpoczynamy będzie traktował wyłącznie o odcinkach ze stajni Sunbow, a utorem dzisiejszego wpisu jest chodząca Joe-encyklopedia - Maciej "McGazda" Gaździcki. Tekst - z niewielkimi zmianami - publikowany był wcześniej na  forum Transformery.pl i portalu Independent Comics.

wtorek, 14 października 2014

Z kart katalogów (5) - Subgrupowo-bajerowy zawał głowy, czyli rok 1992

Bodaj jeden z najbardziej rozpowszechnionych i znanych katalogów Joe w Polsce. A przynajmniej ja posiadałem ( i posiadam nadal ) kilka takich, które bezlitośnie przeglądałem.
Pierwsze co rzuca się w oczy to, że zamiast spójnej gromady G.I.Joe mamy tu masę subgrup, bajerów, fikuśnych gadających patentów a nawet coś na kształt zestawów dla nieletnich cosplayerów.
Bodaj poraz pierwszy zaprezentowano także figurki 12 calowe.
Ciekawostką jest fakt, że poszczególne ludziki reklamują się tu albo za pomocą plastiku albo artów. Albo albo. Nigdy nie kumałem dlaczego tak zrobili.Jeśli nawet dzieciak uważa coś takiego za niekonsekwencję to chyba to coś znaczy ;)

poniedziałek, 13 października 2014

Naparzanie na ekranie (4) - Operation Mass Device


Rok produkcji: 1983
Długość serii: 5 odcinków ( albo pełnometrażowa ich zbitka )

Dawno nie rozmawialiśmy sobie o kreskówkach, więc czas zaległości nadrobić. 

W czasie gdy McGazda umila sobie życie oglądaniem najlepszych odcinków drugiego sezonu od Sunbow w celu ich zrecenzowania, mi przypadł w udziale wątpliwy honor przypomnienia sobie tych ciut gorszych, czyli wystartowania od samego początku.

Bo też chętnie bym się z nim zamienił, powód nad wyraz prosty - niektóre części serii Sunbow ogląda się obecnie ciężko.

Ale zacznijmy od samego samiuśkiego od krótkiego wytłumaczenia "co" "kto" "kiedy" i "z czym to się je"..

niedziela, 12 października 2014

Czy wiesz że (2) - w Japonii G.I.Joe reklamowało się nawet na miseczkach do ryżu!


...i zasadniczo tyle w temacie, bo z jednej strony nic o sprawie nie wiem, a nawet gdyby to co tu się rozpisywać.

Ale za to ciekawostka przednia, no i artykuł szybki, prosty i przyjemny ;)

Może to nic nadzywaczjnego w czasach gdy franczyzy reklamują się praktycznie wszędzie, a Japończycy szczególnie w pomysłowości tej przodują... czego przykładem np megapopularne szatańskie Hello Kitty.

sobota, 11 października 2014

Joesów spis powszechny (1) - A jak Alpine


Rok wydania: 1985
Nazwa: Alpine - Mountain Trooper

Cobra ma swój Leksykon to dżi-aj-dżoły nie mogą być gorsze. Otwieramy zatem pierwszą stronę w naszej ludzikowej encyklopedii a że pod literką A wyskoczył nam Alpine jemu poświęcimy dzisiejszy czas.

Spokojny czarnoskóry księgowy z Idaho, w wolnych chwilach miłośnik wspinaczki, tak się zapalił do tego sportu, że sprzęt zabrał razem ze sobą gdy powołano go do służby w amerykańskiej armii. 

W oddziale G.I.Joe pełni zatem rolę specjalisty od działań wysokogórskich, poza stromymi zboczami zmagając się także z żołnierzami Cobry.

piątek, 10 października 2014

Czas na Reklamę (1) - Aktorsko-zabawkowy zawrót głowy w roku 1993


Zasadniczo społeczność telewizyjna nie nawidzi reklam i jeśli tylko może to je przełącza ale bywały niegdyś takie których szczególnie się wypatrywało.

Nie raz przecież ukazywały pewien magiczny kolorowy świat, którego w inny sposób trudno byłoby doświadczyć.

Tym bardziej więc dla dzieciaków marzących o drogich zabawkach spoty z ulubionymi ludzikami były czymś nader atrakcyjnym. Podobnie jak wszelkie katalogi pozwalały bowiem obcować z niedostępnymi dla dłoni figurkami.

Nie inaczej w przypadku G.I.Joe, które co najlepsze, były wyświetlane także w Polsce!

czwartek, 9 października 2014

Leksykon Wężojadów (1) - A jak Alley Viper


Rok wydania: 1989
Nazwa: Alley Viper – Cobra Urban Assault Trooper


Dziś zaczynamy nową serię, w której będziemy opisywać indywidualnie kolejne ludziki kierując się abecadłem. Na początek tradycyjnie wypada zacząć od literki A a maszyna losująca z zastępów panów na tą literę się nazywających wybrała właśnie tego dżentelmena.

Może nie dżentelmena bo drań należy do złowrogiej Cobry, ale jest to jednocześnie jeden z bodaj najbardziej lubianych członków tej organizacji.

No bo jak tu nie lubić takiej wybuchowej mieszanki kolorów? Facet zwyczajnie coś w sobie ma. Oryginalne maskowanie, tarcza, hełm z kominiarką... no niby trudno uzasadnić co tu pociągającego ale jednak nietypowy uniform swoje robi.

wtorek, 7 października 2014

Pomóżmy Cobrze w ich szczytnej inicjatywie na Kickstarterze!


Towarzysze, obywatele i wężojady! Ojczyzna Cobra w potrzebie!
I wzywa nas na ratunek.
Posiadając specjalną "gorącą niebieską linię", czyli bezpośrednie połączenie z Dowódcą Cobry jestem w miarę na bieżąco. Wymieniamy ploteczki i obmawiamy Destra, Hawka oraz konsultujemy się jak tu ugotować jajka na twardo opanować świat.
Tym razem jednak poinformował mnie, że sytuacja materialna Cobry przedstawia się niestety wyjątkowo źle. 
Stąd więc pomysł akcji na Kickstarterze, w której ramach dowódca osobiście wystąpił ze wzruszającym apelem.

niedziela, 5 października 2014

"Prawdziwe amerykańskie rozczarowanie" - czyli dlaczego marzyłem by przeczytać oryginalne komiksy G.I.Joe i dlaczego teraz jednak trochę tego żałuję


Od momentu gdy tylko polski rynek zaczęło szturmować G.I.Joe moim pragnieniem było dowiedzieć się absolutnie wszystkiego na temat tej nowej, bajeranckiej ale i jednocześnie dalej tajemniczej marki, wszystko co z nią związane zobaczyć a najlepiej posiąść też wszelkie zabawki.
Stopniowe pojawianie się kreskówek stawiało pytanie - czy są inne kreskówki?
Coraz większa rzesza ludzików na ścianie sklepu z zabawkami, stawiało kolejne - kiedy wyjdą i jak superanckie będą następne figurki i pojazdy? 
A wreszcie widok polskiego wydania komiksu o "prawdziwych amerykańskich bohaterach" postawił ostateczne i bodaj najważniejsze - co się do cholery działo wcześniej?

poniedziałek, 1 września 2014

Z kart katalogów (4) - Przebojowy rok 1987

Powtórzę się ale rok 1987 to dla mnie jeden z najlepszych jeśli nie najlepszy w historii całego Joe-uniwersum. Oszałamiający prl'owskie pociechy film pełnometrażowy, cud figurki o których mogliśmy tylko marzyć... a jeśli marzyć to rzecz jasna najlepiej z dużego kolorowego katalogu. Podziwiajcie sami. Pojazdy i ludziki aż proszą się by jakaś magiczna ręka wyciągnęła je z kart prosto na dywan. Marzenia :)

piątek, 22 sierpnia 2014

TOP 9 (3) - Najfajniejsze zabawki... których nigdy nie było.



...i zaznaczmy od razu, że nie chodzi tu o prototypy!

Choć oferta plastikowych cud w katalogu marki G.I.Joe jest doprawdy imponująca i każdy znajdzie w niej coś dla siebie, bo też Hasbro nie zapominało ani o miłośnikach awiacji, ani morza, pustyni czy terenów arktycznych, to jednak prawdziwego apetytu na zabawki nigdy chyba nie da się w pełni zaspokoić.

Bo choć przez 12 lat istnienia przez szeregi zarówno Joesów jak i Cobry przewinęli się żołnierze o wielu specjalizacjach i takież pojazdy, to po prawdzie nigdy też nie wyczerpano produkcyjnych możliwości ani nie wypełniono wszystkich potrzeb obu walczących stron.

Tam gdzie nie nadążali designerzy zabawek, tam musieli sobie radzić sami rysownicy komiksów czy animatorzy kreskówek.

środa, 20 sierpnia 2014

Świeże Mięsko (1) - Nowe nabytki



Małymi krokami wracam do kolekcjonowania klasycznych Joes’ów i choć marzy mi się naturalnie znów zbierać je do koszyka prosto ze sklepowych półek to niestety obecnie polować na nie muszę nie w sklepach zabawkowych czy hipermarketach ale w czeluściach niezbadanej sieci. A zważywszy na fakt, że interesują mnie wyłącznie ludki w stanie nowym czy przynajmniej nieodpieczętowanym, nie jest to zadanie wcale łatwe…

wtorek, 19 sierpnia 2014

Co jest nie tak z tą całą AKCJĄ? ... Czyli o kontrowersjach wokół G.I.Joe:The Movie słów kilka.


Czekaliście czekaliście no i doczekaliście się. Po takim okresie uśpienia na blogu nie można wrócić byle błahym tematem. Na warsztat weźmiemy dziś więc  bodaj najważniejszy twór w historii multimedialnej marki G.I.Joe, tj „G.I.Joe: The Movie” czy inaczej „Akcję”.

Tytuł dosyć kontrowersyjny wśród fanów, choć moim zdaniem zasługujący na o wiele więcej ciepła czy przynajmniej atencji.

Akcja to bowiem animowany pełnometrażowy majstersztyk, bajkowa ekranizacja jakiego nie dorobiła się ani wcześniej ani później żadna inna zabawka czy komiks. Jest to zarazem bodaj najlepsza animacja realistyczna w historii amerykańskiej kinematografii. Z ekranu aż kipi od kunsztu rysowników, nikt tu nie robił fuszerki. Detale, kolory, cienie rozkładają na łopatki, a historia którą malują też nie jest wcale taka zła.
No dobra ale skąd więc ta cała niechęć i kontrowersja?


środa, 16 lipca 2014

Naparzanie na ekranie (3) - Animowane reklamy komiksów



Na hasło G.I.Joe od razu myślimy o zabawkach, kreskówkach i komiksach. Niewielu jednak wie, że te trzy rzeczy połączono w jednym z najbardziej niezwykłych posunięć w historii mediów i marketingu.

Bo tak właśnie trzeba to co się stało określić.

Zaczęło się od tego, że Hasbro wskrzeszając markę zabawek G.I.Joe w nowym "prawdziwie amerykańskim wydaniu" bardzo ale to bardzo chciało reklamować je przy pomocy animacji. 

Ale 30 baniek na produkcje filmu było dla włodarzy firmy sumą zdecydowanie za dużą.

wtorek, 15 lipca 2014

Z kart katalogów (3) - Smutny rok 1994

Ostatni z wydanych katalogów, a zarazem najmniejszy i - jak sami zauważycie - najbiedniejszy w treść. Publikacja, która w poprzednich latach pozwalała maluchom snuć marzenia, tym razem prezentowała jedynie garstkę Joes'ów plus fikuśną serie kosmiczną.
Reklamowała przy tym także poboczną linię figurek na podstawie gry Street Fighter oraz dżi-aj-dżoły 12 calowe.
Dodatkowo zawierała zapowiedź ludzików spod znaku "Sierżant Savage i jego Ryczące Orły", które w intencjach Hasbro miały godnie zastąpić "Prawdziwych Amerykańskich Bohaterów"... jednak umarły zaledwie po roku... ku satysfakcji wielu fanów Joes oczywiście.

niedziela, 13 lipca 2014

Subgrupy (3) - Night Force



Nie od wczoraj wiadomo, że rolą żołnierza jest iść w pole bronić ukochanej ojczyzny niezależnie od terenu, warunków pogodowych, klimatu ani pory dnia. Nikt przecież nie wie czy przebiegły wróg nie zdecyduje się uderzyć także w nocy.

By jedni mogli spokojnie spać, inni muszą czuwać. I reguła nie ominęła nawet oddziału G.I.Joe. Do sił tropikalnych, pustynnych, czy górskich, dokoptowano bowiem calutki oddziałek wojowników nocy - NIGHT FORCE.

piątek, 11 lipca 2014

Czy wiesz że (1) - Stallone był kiedyś członkiem G.I.Joe


Właściwie to nie on sam, ale Rocky Balboa właśnie. I nie do końca właściwie, bo końcem końców członkiem "Prawdziwych Amerykańskich Bohaterów" nie został... ale jednak swój mały epizodzik w historii tego uniwersum zapisał.

Zaczęło się od tego, że znany i kochany producent zabawek, Hasbro, wpadł na pomysł by do superoddziału amerykańskich komandosów do-rekrutować autentyczne postacie. Zabieg dziwny, jednak po prawdzie udany. I tak szeregi Joes'ów w 1985 roku zasilił gwiazdor wrestlingu Sgt. Slaughter. Rok później dokoptowano także futbolistę Williama "Refridgeratora" Perry'ego - Fridge'a. Z niewiadomych jednak powodów Fridge nigdy nie stał się niczym więcej jak zabawką dostępną za zamówieniem pocztowym. Nie dorobił się w związku z tym nawet własnego blistra. Kompletnym przeciwieństwem był Slaughter, który podbijał zarówno rynek zabawek jak i kreskówkę, z czasem dostał nawet własną subgrupę.
Ich obu miał jednak kompletnie przyćmić właśnie Rocky.


niedziela, 6 lipca 2014

Międzynarodówka (1) - Komiksy australijskie


Kultura amerykańska XX wieku nie byłaby amerykańską kulturą XX wieku gdyby nie oddziaływała na wszystkie inne kultury tego świata. Wszystkie hity rodem z Ju-es-ej automatycznie stawały się hitem ogólnoziemskim. To znaczy tak z założenia miało być i tak zazwyczaj było. Ale niektóre przykłady temu przeczą. I takim przykładem było o dziwo m.in. właśnie G.I.Joe. Nie umniejszając całej ogromnej skali popularności, bezprecedensowej w lat 80ych i bezprecedensowej do dzisiaj, trzeba zauważyć, że nie wszyscy na naszym globie tak bardzo "Prawdziwymi Amerykańskimi Bohaterami" się zachłysnęli... 

piątek, 4 lipca 2014

Naparzanie na ekranie (2) - Wszystkie openingi kreskówek


Dziś takie ciekawe zestawienie. Animowane G.I.Joe miało wiele odsłon i wiele openingów. Zresztą, nie wiem jak Wam, ale mi te z serialu Sunbow w kółko się mylą. "Revenge of Cobra" zaś to chyba najmniej pamiętane, jako że montaż jest tu jakiś mniej płciowy niż w pozostałych.
Wszystkie zresztą, poza tym z "Operation Dragonfire" i z pierwszego sezonu DIC, były dobrze znane polskim pociechom, jako że mogliśmy ekscytować się nimi na kasetach Demela.

W odróżnieniu od Transformerów muzyka w intrach Sunbow nie różniła się. Oczywiście film przyniósł radykalną zmianę. Potem Operation Dragonfire przywróciła stare tony, ale dwa kolejne sezony DIC wylansowały już zupełnie nowy o odmienny kawałek. Kawałek przez wielu zresztą znienawidzony, podobnie jak sam serial z lat 1990-1991. Ja jednak do tej pory jakoś nucę go częściej od wersji "klasycznej".
Sam opening w wersji DIC jest praktycznie identyczny w obydwu sezonach. Jeden od drugiego różni się tylko kilkoma wymienionymi scenami. Ciekawe czy rozpoznacie o jakie momenty chodzi?

Być może powinienem ułożyć te filmiki w kolejny ranking, ale tym razem prawo do oceny jakości poszczególnych openingów i przyznania któremuś z nich pierwszeństwa oddaję w Wasze ręce.
Poniżej prezentuję wszystkie intra, także to z "The Movie". Niestety jakość jest bardzo różna, ale tylko tym uraczył mnie Jutub ;)

czwartek, 3 lipca 2014

Subgrupy (2) - Dreadnoks cz.2 - Zbyt swobodni jeźdźcy



Rok wydania: Monkeywrench - 1986, pozostałe 1985

Nazwa: 
Buzzer
Ripper
Torch
Monkeywrench

Historia Dreadnoków nie jest tak oczywista jak przedstawiają ją strony YOJOE.COM. W rok po ukazaniu się na rynku Zartana – kameleona w szeregach Cobry, na półkach znalazło się trzech jego nowych towarzyszy, tworzących razem gang motocyklowy na usługach najpotężniejszej organizacji terrorystycznej świata.

Ale historia ta nie jest tak prosta jakby się zdawało. Zacznijmy od tego, że DREADNOKAMI w zamysłach Hasbro miała być... banda człekokształtnych misiów! 


poniedziałek, 30 czerwca 2014

Z kart katalogów (1) - Joes A.D. 1990

Mała przerwa techniczna, więc dla odmiany wrzucam na szybko skany ze starych katalogów. Dzisiejszy pochodzi z 1990 roku i nigdy się z nim w Polsce nie spotkałem, choć zapewne niejedna pociecha znad Wisły miała szczęście swe łapska na zabawkach w nim zawartych, jak i na nim samym, położyć. Podziwiajcie i chapajcie. Wciąga jak za starych czasów ;)


sobota, 28 czerwca 2014

TOP 9 (2) - Najbardziej zabawowe pojazdy

I wreszcie przyszła nam pora wziąć na warsztat pojazdy. Dzisiejszy ranking nie jest przy tym wypisem moich ulubionych wehikułów, ale zwyczajnie tych dających właśnie najwięcej możliwości zabawy, niezależnie od liczby posiadanych figurek czy innych playsetów. Chodzi o to, że jednoosobowy motorek to tylko jednoosobowy motorek. Dwudziestu dział to to nie ma, ludzików trzech to to nie przewiezie, raz śmigniemy tam i siam, w sumie zabawa polega więc na tym samym. A przy poniższych możemy w kółko odkrywać nowe funkcje.
Z początku planowałem uwzględnić tu sprawiedliwie reprezentantów lądu, morza, powietrza, gabarytów dużych i małych - wyszło inaczej.
Z samolotami jest ten problem, że choć fajnie wyglądają to mimo wszystko funkcji wielu nie mają, jednocześnie bawiąc się nimi musimy praktycznie cały czas trzymać je w powietrzu. A nie o to przecież w nieskrępowanej zabawie chodzi. Na tym polu wygrywają zdecydowanie przedstawiciele dobrego stałego lądu.
Pominąłem tu od razu playsety największe, więc nie znajdą się tu ani gigantyczne mobilne bazy i lotniskowiec. Im postaram się poświęcić osobne zestawienie.
Pominąłem również pojazdy zdecydowanie "przefajnowane", choć pewnie niejeden i poniższe określi popularnym mianem "over the top".
Dodatkowym kryterium był też oczywiście wygląd i zgodność zabawki z tym co na opakowaniu. Nierzadko bowiem zdarzało się, że obiekty podziwiane w komiksach, kreskówkach i katalogach, po odpakowaniu pod choinką rozczarowywały.

1. ROLLING THUNDER 1988 



Na start idzie prawdziwy krążownik pól bitewnych. Czego tu nie ma. Potężna haubica, kilka karabinów, wielka kabina kierowców, magazyn, wyrzutnia rakiet, zwiadowczy gazik i mnóstwo mnóstwo miejsca do siedzenia. A gdyby nam były za mało, możemy jeszcze zbombardować Moskwę własnym zestawem rakiet dalekiego zasięgu.
10-15 figurek spokojnie by miało robotę.

czwartek, 26 czerwca 2014

Były sobie ludziki (3) - Pieski małe dwa

„Sluchaj, mój pies i ja stanowimy drużynę. On znajduje bomby a ja prowadzę samochód. Próbowaliśmy robić to na odwrót, ale się nie sprawdziło.”  


Rok wydania: Mutt & Junkyard – 1984 i 1989; Law & Order - 1987

Nazwa:
 
Mutt & Junkyard – Dog Handler ( K-9 )
Slaughter’s Marauders Mutt & Junkyard – Animal Control / Utilization Technician
Law & Order – M.P. & K-9

Jest faktem powszechnie znanym, że pierwszym zwierzem udomowionym przez człowieka był pies. Wierni czworonożni przyjaciele, kompani długich wędrówek i obrońcy domowego ogniska, szybko stali się też sprawnym narzędziem w rękach policjantów czy żołnierzy. Tropiąc, goniąc, czy niuchając. A to wroga a to ładunki wybuchowe.

Kiedy więc świat poznał najdzielniejszych z dzielnych wojaków, „Prawdziwych Amerykańskich Bohaterów”, było oczywiste, że pośród masy wyspecjalizowanych militarnych fachowców musi się też znaleźć miejsce i dla tresera psów... lub po prostu jakiegoś Ciapka.

środa, 25 czerwca 2014

Były sobie ludziki (2) - Fajne babki


Nazwa: 
Lady Jaye – Covert Operations
Scarlett – Counter Intelligence
Baroness – Cobra Inteligence Officer
Wolverine Missile Tank with Cover Girl – Wolverine Driver
Jinx – Ninja Inteligence

Rok wydania: Scarlett 1982, Cover Girl 1983, Baroness 1984, Lady Jaye – 1985, Jinx - 1987

---------


Jak świat światem, od niepamiętnych czasów doskonale wiedziano o podstawowej zasadzie budowania dobrej historii. Czy to komedia, akcja, czy dramat, bohaterowi MUSI zawsze towarzyszyć FAJNA BABKA. Może być na pierwszym planie, może być w tle, ale niekwestionowane wdzięki i zalety płci pięknej mają się przewijać i basta.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Subgrupy (1) - Dreadnoks cz.1 - Rodzeństwo z piekła rodem



Rok wydania: Zartan - 1984, pozostałe 1986

Nazwa: 
Zartan ( Master of Disguise ) with Swamp Skier ( Chameleon )
Zandar – Zartan’s Brother
Zarana – Zartan’s Sister

Oto DREADNOKS – zwariowana pod-linia G.I.Joe, prezentująca zespół zbirów Cobry, którzy ponad terroryzm cenią sobie niezależność, oranżadę i donuty oraz szybką jazdę na motocyklu. Żeby nie wrzucać jednak wszystkiego do jednego worka, podzielimy tekst na pięć części – poczynając od rządzącej gangiem rodzinki, przez "szeregowców" i "nowe nabytki", po pojazdy, kończąc ostatnim akordem w postaci figurek z lat 90.
Na pierwszy ogień idzie rodzeństwo kameleonów. Dwóch braci i siostra: Zartan, Zandar i Zarana.



niedziela, 22 czerwca 2014

Były sobie ludziki (1) - Cobra High Command


Nazwa: 
Tomax & Xamot – Crimson Guard Commanders
Dr. Mindbender – Master of Mind Control
Destro – Enemy Weapons Supplier
Major Bluud - Mercenary

Rok wydania: 1983 – Destro i Major Bludd, 1985 – Tomax & Xamot, 1986 – Dr. Mindbender

Jak każda szanująca się armia, tak i każda szanująca się organizacja terrorystyczna musi posiadać dowódców. Gdy zbójecka szajka przekracza już tuzin łotrów, Szef Wszystkich Szefów nie nadąża z zajmowaniem się wszystkim samemu. Zaprasza chętnie do pomocy zmyślnych i charyzmatycznych kolegów lub nominuje na stanowiska wyższe wyróżniających się szeregowców.
W Cobrze generałów ani pułkowników co prawda nie uświadczymy ale znajdzie się jeden major. Patrząc zaś na ogromne zasoby ludzkie i sprzętowe „wężojadów”, spokojnie dojdziemy do wniosku, że opisywani dziś panowie parali się właśnie rolą wyższych oficerów.
Przed Wami zatem wyselekcjonowana czwórka najwyżej postawionych terrorystów uniwersum Joe. Destro, Dr. Mindbender, Major Bludd oraz bliźniacy Tomax i Xamot. Dokoptować do tego grona z pewnością należałoby uroczą Baronową, jednak temu kruczowłosemu aniołowi zagłady poświęcimy osobny materiał. Choć kto wie czy nie ona jest najważniejszą postacią.



czwartek, 19 czerwca 2014

Top 9 (1) - Najfajniejsze okładki komiksów

Dziś dla odmiany nowy dzialik. Ciężko było wybrać spośród ponad setki klasycznych "prawdziwie amerykańskich" coverów. Oczywiście większość z nich jest bardzo różnej jakości. Ale i perełek jest bardzo mało. To tu to tam coś można by też na niejednej poprawić. Dochodzą sentyment, równowaga pomiędzy pomysłem a jakością rysunku itd. Poniższy wybór jest więc bardzo wybiórczą prezentacją niż poważnym rankingiem. Nie kierujcie także numerkami - "kolejność przypadkowa" ;).   

1. REAL AMERICAN HERO # 119


Wow. Jak kolorowo i jaki rysunek. Dwóch Snake-Eyes'ów?? Napis bardzo wymowny podobnie jak sam zamysł. Jak? Kto? Co? Po co i dlaczego? Sobowtór siakiś? A może klon? Kto tu broni pięknej Scarlett a kto ją atakuje? I jak się ma w tym wszystkim Storm-Shadow, który specjalnie z tej okazji wziął do ręki pistolet maszynowy. 
Trzeba zajrzeć do środka prawda? Równie zachęcająca dla fanów jak i zielonych, nieznających zupełnie tego tytułu. 
Historia nie była dostępna w Polsce.

środa, 18 czerwca 2014

Moi figurkowi ulubieńcy (5) - Cobra Commander (v.3) i Storm Shadow (v.4)



Rok wydania: 1987 i 1988
Nazwa: “Cobra Commander – with Battle Armor” i “Storm Shadow – Ninja”  

Po moim pierwszym ”polskim” G.I.Joe nadszedł czas na kolejne. Przy okazji następnej wizyty w sklepie łupem padły Storm Shadow  i Cobra Commander. Nie pamiętam w jakiej kolejności je dostałem więc omówię te figurki za jednym zamachem.
Przy czym trzeba zaznaczyć, że była druga wersja Storm Shadowa, czyli ta w której walczy on już po stronie „dobrych”.
Prezentowany Cobra Commander zaś to trzecie wcielenie tej postaci. Czasami określa się je jako drugie, bo jedynka od dwójki różniła się praktycznie tylko głową – zamiast hełmu pojawiła się chusta. No i mundur miał nieco inny odcień niebieskiego.

Z figurkami tymi wiąże się ciekawa sytuacja. Jako, że polski rynek zabawkowy był mocno spóźniony w stosunku do zachodniego, najstarsze ludziki nie były u nas dostępne. Tymczasem gdy TM-Semic w 1992 roku zaczął wydawać komiks, historie w nim zawarte dotyczyły wcieleń wcześniejszych. Naszych plastikowych ulubieńców poznawaliśmy zatem w starych wersjach, by ekscytować się debiutem posiadanych zabawek dopiero po jakimś czasie.

wtorek, 17 czerwca 2014

Naparzanie na ekranie ( 1 ) - Operacja Dragonfire


Rok produkcji: 1989
Długość serii: 5 odcinków ( jako część 1 sezonu DIC )

"Operaration Dragonfire" to kolejna po serialu SUNBOW i pełnometrażowym G.I.JOE: THE MOVIE ( pol. "Akcja G.I.Joe" ) odsłona batalii amerykańskich komandosów z dążącą do podbicia świata militarną organizacją terrorystyczną - Cobra. 
Po wydarzeniach z Filmu, imperator Cobry - Serpentor, zdołał odbudować swe siły i zamierza rozprawić się raz na zawsze z wszelkim oporem za pomocą potężnej energii ukrytej we wnętrzu ziemi - Dragonfire ( Smoczy Ogień )
Jednocześnie część z jego podwładnych spiskuje przeciw niemu by przywrócić do władzy ( i człowieczej formy ) swego dawnego dowódcę - Komandora Cobry, zaś szyki G.I.Joe krzyżuje znajdujący się w ich szeregach zdrajca...

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Moi figurkowi ulubieńcy (4) - Dodger


Rok wydania: 1987
Nazwa: Dodger - MARAUDER DRIVER/MARAUDER HALF-TRACK DRIVER 
Po ludzikach przywożonych z zagranicy przez marynarzy i „wujka z Ameryki”, nadszedł wreszcie ten dzień, w którym plastikowe cuda wykorzystały otwarcie granic i trafiły na polski rynek.
To musiał być rok 91 lub 92, bo trwała wówczas w najlepsze – tak się przynajmniej nam wydawało – epoka zbierania „Nowych Hemanów” spopularyzowanych serialem animowanym. Jak się wkrótce okazało, wielkie figurki produkowane przez Mattel miały zostać wykopane do lamusa przez potężną konkurencję spod znaku Hasbro.

Kontakt


Wszelkie uwagi, pytania, zażalenia, pomysły, propozycje handlowe tudzież matrymonialne, proszę składać u pani woźnej, dostępnej w co trzeci dzień tygodnia, w godzinach od 13:30 do 13:45.

Sygnały dymne odbieram wyłącznie w weekendy...

Ewentualnie można też po prostu napisać na fejsie ;)


YoJoeManię możesz zalajkować /przytulić /ukochać TUTAJ


niedziela, 15 czerwca 2014

Moi figurkowi ulubieńcy (3) - Croc Master


Rok wydania: 1987
Nazwa: Croc Master - Cobra Reptile Trainer
Oto radykalna wersja Krokodyla Dundee.
W dziale poświęconym zabawkowym cudom przyszła kolej na jednego z moich największych ulubieńców. Ten przystojny pan pozujący nam ze swoim pupilem to kolejny z zestawu henchmenów Cobry, adwersarzy G.I.Joe, a prywatnie druga figurka w historii mojej kolekcji. Przywieziona przez ojca prosto ze Szwecji, jeszcze w czasach starego ustroju.

Zapoznałem się z „Dżiajdżołami” wcześniej, jednak od czasu wspominanej wycieczki do Francji zdążyłem już podrosnąć i zapomnieć o ludzikach. Co tu dużo mówić, skoro nie było wyjazdów za granicę, to i nie było zagranicznych figurek. Wujek z Paryża z kolei, zamiast dostarczać nowe okazy do kolekcji, wyjechał sobie do Stanów. Przygodę z „prawdziwymi amerykańskimi bohaterami” przyszło mi więc rozpocząć po raz drugi...

Zamaskowany treser krokodyli w niespotykanym wdzianku, ze świetną artykulacją i zwierzaczkiem gratis zrobił wtedy na mnie nieziemskie wrażenie. I robi je do dziś!

sobota, 14 czerwca 2014

Moi figurkowi ulubieńcy (2) - Niebieski Cobra



Rok wydania: 1982/1983
Nazwa: Cobra – The Enemy

W dzisiejszym odcinku na warsztat idzie słynny „niebieski żołnierz Cobry”. Dla wielu miłośników marki G.I.Joe właśnie pod taką nazwą postać ta przez długi czas figurowała. A może figuruje do tej pory? Żołnierze ci, do czasu sformowania bardziej wyspecjalizowanych jednostek, stanowili praktycznie jedyną formację zbrojną Cobry. W komiksie zwano ich sporadycznie Viperami, w światku anglojęzycznych fanów zazwyczaj tytułuje się ich po prostu Cobra Troopers (w swobodnym tłumaczeniu „piechociarze”). Skąd taka dziwna niekonsekwencja w nazewnictwie?

piątek, 13 czerwca 2014

Moi figurkowi ulubieńcy (1) - Barbecue 85/89



Nazwa: Barbecue – Fire Fighter
Rok wydania: 1985 i 1989

Na początku był chaos… a potem stało się Barbecue… a właściwie stał się BARBECUE.
„Chaosem” w tym przypadku było pojawienie się małego dzieciaka z demoludów w pewnym paryskim sklepie zabawkowym. Efekt nagłego znalezienia się obywatela PRLu sam na sam z regałem pełnym setek przecudownych i kolorowych ludzików można przyrównać jedynie do sytuacji, gdy wyposzczony samiec trafia na konkurs miss bikini...
W czasach gdy narodową zabawkę stanowiły bąki, a konik na biegunach był już totalnym rarytasem, wyprawa do kinderlandu na bogato zaopatrzonym zachodzie była czymś dla współczesnych niepojmowalnym...
Ja pamiętam jakby to było wczoraj.

Tabun rozmaitych figurek i zestawów pochłonął mnie, do tego stopnia, że gdy ukochany wujek kazał mi wybrać po jednej zabawce dla siebie i dwóch kuzynów, co chwila zastępowałem „już wybranego” ludzika następnym – fajniejszym, a zaraz jeszcze ładniejszym, itd itd
Ostatecznie do koszyka trafiły He-man z MOTU i niebieski Cobra z G.I.JOE, dla siebie zaś wybrałem innego „dżi-aj-dżoła” imieniem Barbecue właśnie... moją pierwszą figurkę „ever”.

czwartek, 12 czerwca 2014

Znalezione w kiosku (1) - Pierwszy polski G.I.Joe - Nr 1/1992



W rok po pojawieniu się w kioskach tm-semikowych Transformersów, nasz zeszytowy potentat uderzył drugi raz, z jeszcze większą siłą. Narodziło się G.I.Joe... A REAL AMERICAN HERO!
'Siostrzany' produkt Hasbro/Marvela który razem z robotami wielce namieszał na rynku zabawkowo-medialnym w latach 80tych, sam zresztą chyba zbierając z obopólnego sukcesu więcej.
Nic dziwnego, że ten gigant i u nas musiał się z czasem objawić i nieźle w dziecięcych głowach pozamiatać. Choć nikt z nas zaczytany dotąd w Punisherze, Spidermanie czy Batmanie i bawiący się Lego czy He-Man'ami jeszcze o nim nie słyszał.

Najpierw pojawiły się plastikowe ludziki, początkowo małe ilości "próbne", wkrótce wypełniając kolejne półki i ściany sklepowe.
Jednocześnie po kraju chodziły już w tym czasie pirackie wersje filmu animowanego.
A że na łamy komiksu przenoszono wszystko - w kioskach był już Alf czy Różowa Pantera, pojawienie się zeszytów o popularnych żołnierzach nikogo specjalnie nie zdziwiło.
Widok loga G.I.Joe za szybą Ruchu wydawał się w pewnym sensie oczywistością...

Oczywistość ta miała jeszcze potem potrwać przez 4 następne lata i 32 kolejne numery.  


Wpis "pilotowy"


Cześć.

Zwykle na start Autor bloga się rozpisuje, albo nie pisze nic w ogóle. Ja mam za sobą długie wstępniaki na blogach, które już umarły i nieprędko chyba z grobu powstaną. To doświadczenie każe mi się więc w ilości słów ograniczać.

Więc pokrótce.
Był sobie mały chłopiec, zobaczył pewnego razu G.I.Joe i się w nich na zabój zakochał. Dobre czasy jednak minęły i chłopcu pozostało wzdychać do G.I.Joe tylko w necie... KROPKA.

Innymi słowy:
Mam wiosen tyle samo co PRAWDZIWI AMERYKAŃSCY BOHATEROWIE, wiec najmłodszy specjalnie nie jestem. Sentyment jednak pozostaje i z braku podobnego miejsca w polskojęzycznej części globalnej sieci postanowiłem założyć własną "wspominalnię". Do której wszystkich serdecznie zapraszam.
Będzie komiksowo, zabawkowo, kreskówkowo i w miarę regularnie. W "miarę"...

Pozdr.
Mazin