Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komiksy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komiksy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 kwietnia 2018

Profile dnia #2 - Air-Borne, Mutt, B.A.T.S.

Uwagi:
- profil BATów na pewno pojawił się w polskiej wersji komiksu,
- profila Mutta ( i Junkyarda ) na pewno nie został u nas opublikowany.

wtorek, 27 marca 2018

Profile dnia #1 - Ace, Mercer i Baroness




Uwagi: 

- Baronowa na pewno pojawiła się w polskiej wersji.
- Mercer wyszedł no taki troszkę... sami widzicie ;)

Order of Battle - czyli o tym dlaczego polscy joe-fani komiksu byli bardziej uprzywilejowani od Amerykanów ;)


Jednym z najfajniejszych motywów w starych joe-komiksach TM-Semic były wkładki z profilami postaci i pojazdów, dodawane czy to w środku ( pomiędzy dwiema historiami ) czy na końcu danego zeszytu a czasem i tu i tu, czasem w ogóle.

Dopiero po latach dowiedziałem się, że w oryginalnych wydaniach tego typu dodaktów w ogóle nie było, gdyż nasza rodzima redakcja "pożyczyła" je z innej serii publikowanej w Stanach - tj. czteroczęściowej "Order of Battle".
Zatem to my, "polskie dzieci", byliśmy bardziej uprzywilejowane, bo wszystko mieliśmy razem w jednym zeszycie i nikt nie zmuszał nas do szukania jakichkolwiek joe-dodatków w kiosku.
Amerykańskie dzieciaki nie mogły więc doświadczyć podobnego zjawiska jakie miało miejsce u nas...

A uwieżcie ( być może sami pamiętacie? ), że profilówki były naprawdę czymś co nakręcały na zakup joe-komiksów równie dobrze jak same publikowane fabuły!

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Znalezione w kiosku (3) - Ruscy i Ninja - Nr 3/1992


Pojawienie się G.I.Joe w polskich kioskach było prawdziwym swoistym "wejściem smoka". Tyle postaci, wątków, wystrzałów, trupów, wybuchów, latających wszędzie shurikenów.

Młody czytelnik został wrzucony na głęboką wodę i we wszystkim tym musiał się połapać, ogarnąć. Co też nie było takie znowu skomplikowane, a jednocześnie fabuła sama wciągała.

I stało się tak, że w czasie gdy my po historiach z pierwszego i drugiego numeru z niecierpliwością czekaliśmy na rozwiązanie pewnych wątków w nowym numerze, TM-Semic znowu zaskoczyło... wypuszczając zeszyt, który ni jak nie miał się do poprzednich fabuł!

A, co więcej, wprowadzał jeszcze więcej zamieszania!
Bo oto Cobrze objawił się kolejny obok Joesów "egzotyczny" przeciwnik, a biały i czarny ninja nagle stali się wrogami!

czwartek, 2 kwietnia 2015

Znalezione w Kiosku (2) - Kto jest kim na wyspie Cobra - Nr 2/1992


Długo już nie było na blogu o tm-semikach więc czas do tematu wrócić.

Dziś na warsztat idzie zresztą szczególny zeszyt w mojej kolekcji, wspomnieniach jak i wogóle w dziejach uniwersum trwającego przez 155 zeszytów i 12 długich lat!

niedziela, 5 października 2014

"Prawdziwe amerykańskie rozczarowanie" - czyli dlaczego marzyłem by przeczytać oryginalne komiksy G.I.Joe i dlaczego teraz jednak trochę tego żałuję


Od momentu gdy tylko polski rynek zaczęło szturmować G.I.Joe moim pragnieniem było dowiedzieć się absolutnie wszystkiego na temat tej nowej, bajeranckiej ale i jednocześnie dalej tajemniczej marki, wszystko co z nią związane zobaczyć a najlepiej posiąść też wszelkie zabawki.
Stopniowe pojawianie się kreskówek stawiało pytanie - czy są inne kreskówki?
Coraz większa rzesza ludzików na ścianie sklepu z zabawkami, stawiało kolejne - kiedy wyjdą i jak superanckie będą następne figurki i pojazdy? 
A wreszcie widok polskiego wydania komiksu o "prawdziwych amerykańskich bohaterach" postawił ostateczne i bodaj najważniejsze - co się do cholery działo wcześniej?

środa, 16 lipca 2014

Naparzanie na ekranie (3) - Animowane reklamy komiksów



Na hasło G.I.Joe od razu myślimy o zabawkach, kreskówkach i komiksach. Niewielu jednak wie, że te trzy rzeczy połączono w jednym z najbardziej niezwykłych posunięć w historii mediów i marketingu.

Bo tak właśnie trzeba to co się stało określić.

Zaczęło się od tego, że Hasbro wskrzeszając markę zabawek G.I.Joe w nowym "prawdziwie amerykańskim wydaniu" bardzo ale to bardzo chciało reklamować je przy pomocy animacji. 

Ale 30 baniek na produkcje filmu było dla włodarzy firmy sumą zdecydowanie za dużą.

niedziela, 6 lipca 2014

Międzynarodówka (1) - Komiksy australijskie


Kultura amerykańska XX wieku nie byłaby amerykańską kulturą XX wieku gdyby nie oddziaływała na wszystkie inne kultury tego świata. Wszystkie hity rodem z Ju-es-ej automatycznie stawały się hitem ogólnoziemskim. To znaczy tak z założenia miało być i tak zazwyczaj było. Ale niektóre przykłady temu przeczą. I takim przykładem było o dziwo m.in. właśnie G.I.Joe. Nie umniejszając całej ogromnej skali popularności, bezprecedensowej w lat 80ych i bezprecedensowej do dzisiaj, trzeba zauważyć, że nie wszyscy na naszym globie tak bardzo "Prawdziwymi Amerykańskimi Bohaterami" się zachłysnęli... 

czwartek, 19 czerwca 2014

Top 9 (1) - Najfajniejsze okładki komiksów

Dziś dla odmiany nowy dzialik. Ciężko było wybrać spośród ponad setki klasycznych "prawdziwie amerykańskich" coverów. Oczywiście większość z nich jest bardzo różnej jakości. Ale i perełek jest bardzo mało. To tu to tam coś można by też na niejednej poprawić. Dochodzą sentyment, równowaga pomiędzy pomysłem a jakością rysunku itd. Poniższy wybór jest więc bardzo wybiórczą prezentacją niż poważnym rankingiem. Nie kierujcie także numerkami - "kolejność przypadkowa" ;).   

1. REAL AMERICAN HERO # 119


Wow. Jak kolorowo i jaki rysunek. Dwóch Snake-Eyes'ów?? Napis bardzo wymowny podobnie jak sam zamysł. Jak? Kto? Co? Po co i dlaczego? Sobowtór siakiś? A może klon? Kto tu broni pięknej Scarlett a kto ją atakuje? I jak się ma w tym wszystkim Storm-Shadow, który specjalnie z tej okazji wziął do ręki pistolet maszynowy. 
Trzeba zajrzeć do środka prawda? Równie zachęcająca dla fanów jak i zielonych, nieznających zupełnie tego tytułu. 
Historia nie była dostępna w Polsce.

czwartek, 12 czerwca 2014

Znalezione w kiosku (1) - Pierwszy polski G.I.Joe - Nr 1/1992



W rok po pojawieniu się w kioskach tm-semikowych Transformersów, nasz zeszytowy potentat uderzył drugi raz, z jeszcze większą siłą. Narodziło się G.I.Joe... A REAL AMERICAN HERO!
'Siostrzany' produkt Hasbro/Marvela który razem z robotami wielce namieszał na rynku zabawkowo-medialnym w latach 80tych, sam zresztą chyba zbierając z obopólnego sukcesu więcej.
Nic dziwnego, że ten gigant i u nas musiał się z czasem objawić i nieźle w dziecięcych głowach pozamiatać. Choć nikt z nas zaczytany dotąd w Punisherze, Spidermanie czy Batmanie i bawiący się Lego czy He-Man'ami jeszcze o nim nie słyszał.

Najpierw pojawiły się plastikowe ludziki, początkowo małe ilości "próbne", wkrótce wypełniając kolejne półki i ściany sklepowe.
Jednocześnie po kraju chodziły już w tym czasie pirackie wersje filmu animowanego.
A że na łamy komiksu przenoszono wszystko - w kioskach był już Alf czy Różowa Pantera, pojawienie się zeszytów o popularnych żołnierzach nikogo specjalnie nie zdziwiło.
Widok loga G.I.Joe za szybą Ruchu wydawał się w pewnym sensie oczywistością...

Oczywistość ta miała jeszcze potem potrwać przez 4 następne lata i 32 kolejne numery.